Komisarz nie mógł oczu oderwać od tej niezwykle pięknej dziewczyny. Była młoda, przystojna, wysmukła, cudownie zbudowana, o inteligentnym wyrazie twarzy. Złote włosy i para przeźroczystych niebieskich oczu upiększały dumnie podniesioną głowę. Twarz tylko była za blada i jak gdyby bardzo cierpiąca, co nie szpeciło tej klasycznej piękności.
Na jej widok komisarz zastanowił się:
„Gdzie i kiedy widziałem już te oczy?”
Daremnie siłował się ze swoją pamięcią, nie mógł jednak przypomnieć sobie tej twarzy.
— Skąd pani tutaj?
— Sama nie wiem — odparła zawstydzona.
Żarski znów objął ją badawczym wzrokiem, po czym zwrócił się do Wołkowa.
— Wszystkich znajomych wybadać. Resztę zarejestrować i zdjąć pacyki.
— Rozkaz, panie komisarzu.
Komisarz wykręcił się na pięcie i wyszedł z pokoju.