— Nie śpiesz się. Zanotuj sobie dobrze w pamięci, co ci jeszcze powiem.
— Rozkaz.
— Było to przed dwoma tygodniami — ciągnął dalej w zamyśleniu Żarski — jak obciąłem spacerek właśnie na ulicę Wilczą. Zauważyłem między innymi dwóch eleganckich osobników wychodzących z lokalu, o którym wspominałem. Chciałem lepiej im się przyjrzeć, padający jednak gęsto śnieg nie pozwolił mi na to, bowiem mieli podniesione kołnierze i zsunięte kapelusze na oczy. Chciałem uchwycić choć jedno słówko z rozmowy, którą prowadzili, by się zorientować, co za jedni, lecz nie udało mi się. Później podsłuchiwałem, krocząc niepostrzeżenie za nimi, i stwierdziłem, że rozmawiają o kobietach i wyżerce. Mówili po polsku z akcentem rosyjskim, jeden był ładnie zbudowany i wywnioskowałem z jego męskiego głosu, że należy do ludzi energicznego pokroju. Miałem co prawda chęć ich obserwować, ale zainteresowałem się innym obiektem, który wydał mi się ciekawszy... Pamiętaj wobec tego, co masz uczynić. Zgłosisz się za trzy dni i zdasz mi sprawę z obserwacji. Ufam ci, że misję spełnisz bez zarzutu.
— Postaram się, panie komisarzu! — uśmiechnął się Wołkow, pewny siebie i zdecydowany, od czego zacząć.
Wołkow był osobliwym typem policjanta rosyjskiego; typem, którego świat podziemny nie znosi i przezywa pogardliwie fetniakiem.
Taki fetniak nie pogardza łapówką, a z drugiej strony uchodzi przed władzą za wzorowego stróża bezpieczeństwa. Nie gardzi wspólnym kieliszkiem ze złodziejami, a przy pierwszej lepszej okazji nasyła drugiego hinta, aby zaaresztował tych, od których brał łapówkę i z którymi razem się bawił. Takich policjantów nie brak było za czasów Rosji przedwojennej22. Świat podziemny dobrze o tym wiedział i niechętnym okiem patrzył na takiego kompana.
Wołkow miał dużo znajomych w świecie podziemnym. Patrzył przez palce na czyny jednych, aby móc dowiedzieć się o wyczynach innych. Trzymał się zasady, aby i wilk był syty, i owca cała... U wyższej władzy był wzorowym policjantem, a w świecie podziemnym przyjacielem...
Silnie zbudowany, o gładkim języczku i węchu policyjnym, zapewnił sobie powodzenie w szeregach policji. W krótkim czasie zaawansował na rewirowego.
Nie tracił nadziei dalszego awansowania. Był ambitny i dążył do celu, nie przebierając w środkach. Znał na wylot świat podziemny Warszawy, ale i ludzie tego świata jego znali.
Był to okres tuż przed wojną, kiedy świat podziemny przechodził w imperium rosyjskim okres prosperity; wzrastały szeregi kombinatorów, alfonsów i innych wyrzutków społeczeństwa. Wołkow od razu wyróżnił się jako zdolny detektyw. Czuwał dniem i nocą, węszył, zawierał „znajomości”; zaglądał do trzeciorzędnych restauracji, hotelików, kawiarenek, herbaciarni i melin. Dbał zawsze o dobry wynik poszukiwań, przede wszystkim dbał o własną kieszeń, a później — o interes władz.