— Od kiedy? — uśmiechał się Bajgełe.

— To moja sprawa.

— Ale i nasza — zauważył dyplomatycznie Janek. — Pytamy o to, bo jesteśmy w tym zainteresowani.

— I mnie interesuje wiele rzeczy, a jednak o nie nie pytam — odparł Wołkow.

— Możesz pytać o wszystko, nawet o to prosimy — zauważył Bajgełe.

Nerwy Wołkowa nie wytrzymały. Nie wiedział, jak się wydostać z opresji. Wstał i zawołał nerwowo:

— Mówcie otwarcie! Nie męczcie mnie! Wpadłem, powiedzcie tedy, czego chcecie ode mnie i co mam uczynić?

— Bardzo wiele masz uczynić dla nas — rzucił Bajgełe.

— Dosyć wytaczaliście moją krew! — unosił się Wołkow.

— Co też wpada do twojej głowy policyjnej?! — drażnił go Bajgełe. — Komu z nas może się przydać twoja krew?...