— Dla nas jest bardzo ważne doniesienie pańskiej konfidentki, o ile tylko można jej słowom ufać. Proszę, słucham, cóż takiego ona panu mówiła?
— Konfidentka godna jest stuprocentowego zaufania — rzekł Szczupak. — Niejednokrotnie odbierałem od niej absolutnie pewne informacje. I ona właśnie zakomunikowała mi, że na kilka chwil przed naszym przybyciem do Krygiera zajechała tam taksówka z pewną kobietą i ostrzegła go przed naszą wizytą.
— A ma pan rysopis tej kobiety? — spytał Wołkow.
— Konfidentka moja zauważyła, że była to kobieta elegancka. Za wszelką cenę musimy tę kobietę odnaleźć. Jestem przekonany, że ma ona „przyjaciela” wśród naszych, który dobrze się orientuje w pracach Urzędu Śledczego. Wiadoma rzecz, że i policjant nie zawsze trzyma język za zębami, gdy znajduje się w objęciach kobiety. I ta właśnie kobieta stoi na przeszkodzie w likwidacji tej bandy.
— To możliwe — uchwycił się deski ratunku Wołkow, udając, że ta rewelacja bardzo go zainteresowała. — Chciałbym zobaczyć pańską konfidentkę, czy czasem nie odgrywa „podwójnej” roli. Trzeba zachować w takim wypadku ostrożność.
— Za moją konfidentkę ręczę w stu procentach — rzekł Szczupak.
— Ale czy mógłbym ją zobaczyzć? — podtrzymywał Wołkow swoją propozycję.
— Mogę ją tu telefonicznie zawezwać.
Tak się też stało. W pół godziny potem do gabinetu weszła... Regina, elegancko ubrana z papierosikiem w rękach.
Wołkow siedział nieruchomo, jakby został sparaliżowany. Regina zauważyła to. Wyciągnęła ona rękę do Wołkowa, czyniąc to w ten sposób, by zasłonić go swoją osobą.