— Pan komisarz mnie nie poznaje? — zawołała Regina kokieteryjnie — Proszę sobie przypomnieć ten wypadek, kiedy dzięki mojej pomocy udało się panu wykryć znaczną kradzież na Nowym Świecie?

— Ach tak, przypominam sobie panią — opanował się Wołkow. — Nie poznałem pani.

Szczupak był zadowolony, że komisarz Wołkow zna jego konfidentkę.

— Na takiej współpracowniczce można polegać, co? — zapytał Szczupak.

— Przypuszczam — odparł Wołkow, uśmiechając się pod wąsem, a w duchu pomyślał:

„Jakże ten Krygier jest przebiegły!... Z nim walka jest beznadziejna. Mocno mnie trzyma! Jestem zgubiony!”

A na głos Wołkow rzekł:

— Skoro mamy do naszej dyspozycji tak urodziwą i uzdolnioną konfidentkę, nie wszystko jeszcze stracone.

— Dziękuję za komplement — odpowiedziała z filuternym uśmiechem Regina. — Jestem na każde zawołanie do dyspozycji...

Szczupak nie zauważył ironicznych spojrzeń, które od czasu do czasu rzucała na niego Regina, porozumiewając się w ten sposób z Wołkowem.