— Akurat wpadłem na taki pomysł. Przepadło.

— Ale będziesz symulował, że uciekłam?

— To już moja rzecz. Pozostaw to mnie.

Przytulił ją mocno do siebie i rzucił na posłanie. Regina nie broniła się. Przeciwnie, pragnęła jego pieszczot.

— Zimno ci, droga moja?

— Tak. Boję się...

— Nie lękaj się. Za pół godzimy będziesz wolna... — Sadystyczny uśmiech wykrzywił jego twarz. Jego ręce poszukiwały czegoś po ciemku.

— Czego szukasz? — zapytała Regina.

— Nic, nic... Uspokój się...

— Puść mnie! — zerwała się nagle Regina.