Janek stanowczym głosem zapytał:
— Kim pani jest i czego żąda pani ode mnie?
— Idiota! — krzyknęła przygodna znajoma. — Miałam o panu inne zdanie. Teraz może sobie pan już pójść!
Podobnej odpowiedzi Janek się nie spodziewał. Ta kobieta trzymała go teraz w swej władzy, a jednak kazała mu iść.
— Czemu pan jeszcze tu sterczy? — zawołała mocnym głosem. — Może zapomniał pan, gdzie drzwi się mieszczą? Proszę, oto one są! — wyciągnęła ręce w odnośnym kierunku.
— Pani mnie stąd wypędza?
— Broń Boże. Nienawidzę głupców.
Janek od razu znalazł się „w formie”. Z uśmiechem bezczelnym na ustach zbliżył się do niej. Ale udawała oburzoną.
Gdy po kilku godzinach Janek opuścił pokój przygodnej przyjaciółki, z którą spędził chwile rozkoszy, nie wiedział jeszcze, z kim miał do czynienia. Odpowiedziała mu tylko:
— Jestem cudzoziemką. Kobietą, która lubi radość i uciechę. Spodobałeś mi się od pierwszego wejrzenia. Będziesz tak długo moim kochankiem, aż zastąpi cię kto inny. Zawsze się znajdzie chętny...