Zazdrość targała teraz Jankiem w silniejszym stopniu niż przedtem. Krzyknął w uniesieniu:
— Ale od dziś będziesz należała wyłącznie do mnie! Będziesz tylko moja, bo w przeciwnym razie...
Nie dokończył zdania, ale za to oczy jego mówiły więcej, niźli to wypowiedzieć mógł głos ludzki.
W odpowiedzi na jego pogróżki roześmiała się dźwięcznym głosem:
— Gdy nabiorę przekonania, że naprawdę tylko mnie kochasz, stanie się wedle twego życzenia. A teraz idź! Czas najwyższy!
Popychała go lekko w stronę drzwi, a spojrzeniem przyrzekała mu wiele, gdy będzie posłuszny.
Janek zatrzymał się pośrodku pokoju. Nie miał sił, by stąd odejść. Błagał ją:
— Nie wypędzaj mnie! Oszaleję w oczekiwaniu na dzień jutrzejszy!
Tajemniczy głos podszepnął mu, że Ada chce się go pozbyć, by przyjąć kogo innego. Uczynił ruch, jakby chciał coś zrobić na przekór. Ale Ada zwinnie odskoczyła w bok i oświadczyła:
— Musisz w tej chwili opuścić mój pokój!