Gdy pozostała sama w pokoju, przejrzała się w lustrze i rzekła półszeptem:

— Podobam się ludziom i moją urodą dopnę wreszcie celu...

Położyła się do łóżka. Już nie myślała o Janku. Myślą wybiegała dalej, do swoich planów, które starała się za wszelką cenę zrealizować.

Rozdział X

W światku podziemnym ludzie byli zajęci sezonowymi robotami. Wielu się obłowiło, wielu powędrowało za kraty.

Krygier i Janek nie mieli powodów być zadowolonymi z tego sezonu.

O Reginie utwierdziło się przekonanie, że ich zdradziła i uciekła. Nie ulegało dla nich wątpliwości, że uczyniła to dla kolii brylantowej, którą przechowywała u siebie. Jedynie Krygier nie mógł się z tą myślą pogodzić. Intuicyjnie wyczuwał, że nie jest tak, ale fakty przemawiały za ogólnie przyjętym przypuszczeniem zdrady i ucieczki Reginy.

„To zagadka, to tajemnica — mawiał w duchu — ale kto ma klucz do jej rozwiązania?”

Zuchwałość Wołkowa dochodziła do tego stopnia, że kilkakrotnie dopytywał się Krygiera o Reginę. Rzucił nawet świadomie słowa:

— Boi się mnie czy co...