Ryzykowne przedsięwzięcie nocne Wołkowa w lochach Urzędu Śledczego udało mu się z powodzeniem. Pierwsze doniesienie o samobójstwie Reginy złożyła dozorczyni, która weszła do celi, by podać aresztantce śniadanie.
Lekarz więzienny stwierdził samobójstwo przez powieszenie... Jedynym człowiekiem, który miał wątpliwości, był Szczupak. Dla niego nie było to tajemnicą, co się kryje za niektórymi wypadkami „samobójstwa”. Nie ważył się jednak na głośne wypowiedzenie swych podejrzeń. W duchu jednak poprzysiągł wykryć zabójcę.
Wołkow wyczuł myśli Szczupaka i postanowił go do reszty unieszkodliwić. Okazja ku temu akurat się nadarzyła i Wołkow postanowił jej nie pominąć.
Wołkow był inicjatorem obławy zarządzonej na Krakowskiem Przedmieściu akurat w momencie, kiedy Krygier wraz z Jankiem i pozostałymi członkami bandy wybierali się na „robotę”. Wołkow, który był o tej robocie uprzednio poinformowany przez Krygiera, świadomie zarządził tę obławę. Wysłał umyślnie Szczupaka wraz z kilkoma wywiadowcami na Krakowskie Przedmieście... Wiedział, że banda Krygiera w obliczu niebezpieczeństwa nie będzie się ceregieliła z Szczupakiem i wpakuje mu „pulpecik” do główki... A tego właśnie pragnął jak najgoręcej.
Wołkow obserwował z pewnego oddalenia przebieg obławy, by na wszelki wypadek móc w odpowiednim momencie interweniować... Był gotów w razie zamieszania wystrzelić do Szczupaka, o ile sytuacja dopisze... Wszyscy będą przekonani, że to strzelał bandyta...
Ale Szczupak miał więcej szczęścia niż rozumu...
Auto policyjne, którym Szczupak ścigał Janka, pomknęło innym szlakiem. Janek ocalał, a plan Wołkowa nie udał się. Szczupak wrócił cały i zdrów.
Gdy powrócił do Urzędu, Szczupak dowiedział się, że ścigał Janka, o czym przedtem nie miał pojęcia. Dowiedział się o tym dzięki „dowodowi” w postaci futra i szkieletu spalonego auta.
Wołkow ubolewał z powodu nikłego wyniku obławy. Oczywiście mniej go obchodził fakt ucieczki członka bandy Krygiera. Nie mógł sobie wybaczyć tego, że Szczupak wyszedł z tej całej awantury bez szwanku. Ale, by nie zbudzić podejrzeń u Szczupaka, niczym nie zdradzał swego niezadowolenia z nieudolnej obławy.
Wołkow miał teraz duże troski, które go nie opuszczały: w jaki sposób pozbyć się Szczupaka i Krygiera. Ostatniego uważał za najniebezpieczniejszego przeciwnika, nie dając tego po sobie poznać. Przeciwnie, utrzymywał z Krygierem jak najserdeczniejsze stosunki, radząc się z nim nawet w takich sprawach, które mało mogły Wołkowa dotyczyć.