Szczupak nie odpowiedział.
— Zaraz otworzę mu usta — krzyknął Bajgełe.
Krygier odtrącił go w bok.
— Panie komisarzu — zwrócił się doń Krygier poważnym tonem. — Nigdy nie dopuściliśmy się mordu, jesteśmy dalecy od tego. Ale w obronie wolności popełnię wszystko.
— Wolę was zlikwidować. Nie lękam się śmierci.
— Czyli natychmiast po naszym odejściu podniesiesz alarm?
— Tak.
— Skoro tak, postaramy się już o to, byś nie mógł krzyczeć.
— Nie zdołacie jednak uciec. Cała ulica jest obstawiona moimi ludźmi.
— Pozostaw to nam. Poradzimy sobie...