Milczek utkwił wzrok w komisarzu. Przez chwilę zaigrały w jego oczach dziwne płomyki. Cała otchłań nienawiści, jaką czuł do tego typu ludzi co Szczupak, odmalowała się w jego spojrzeniu. Ale po chwili opanował się i twarz jego przybrała dotychczasowy wyraz uprzejmej gościnności.

Antek odłożył gazetę i spojrzał wrogo na Szczupaka. Milczek dał mu znak, by się nie unosił. Komisarz żałował w duchu postawionych pytań.

— Jednak radziłbym wam zmienić dotychczasowy tryb życia — przybrał Szczupak ton ojcowski.

— I my byśmy panu radzili nas dłużej nie prześladować — odpowiedział Milczek tym samym tonem. — Innym razem może pan wpaść w takie ręce, które się nie powstrzymają przed mokrą robotą.

Antek, który nigdy nie widział Milczka tak elokwentnego, uważnie przysłuchiwał się jego słowom.

Szczupak przechodził katusze. Każda chwila wydawała mu się wiecznością. Chciałby się czym prędzej znaleźć po tamtej stronie piwnicy i odetchnąć świeżym powietrzem. W duszy podziwiał ludzi nocy i ich postępowanie. W pewnym momencie pomyślał nawet, że, gdyby go teraz puścili na wolność, nie prześladowałby ich, bo nie wyrządzili mu krzywdy. Nie rezygnował jednak i nie wspomniałby przed nikim o tej przygodzie. Gotów był tak postąpić z wielu względów. Przede wszystkim dlatego, że nie wypadało by mu przyznać się, że w tak głupi sposób dostał się w ich ręce.

Po drugie, chciałby w ten sposób odwdzięczyć się swoim oprawcom za to, że mając go w ręku, nie z myśli dalszego ich tropienia...

Antek, który przez cały czas obserwował Szczupaka z dziwnym uśmieszkiem na ustach, zbliżył się do Szczupaka i przemówił doń:

— Przepraszam pana, panie komisarzu, ale mam wrażenie, że pan ściska prawą ręką w kieszeni rewolwer. Proszę mi go oddać. Zimna stal w kieszeni zbytnio pana denerwuje. Kto jak kto, ale my się znamy na tym, co to znaczy znaleźć się w cudzym ręku i staczać jednocześnie walkę, czy stosować terror. To paskudne uczucie, nieprawdaż, panie komisarzu?

Szczupak zatopił swój wzrok w twarzy rozmówcy, jakby chciał ją dobrze utrwalić w swojej pamięci i odrzekł: