Rozważania te i wspomnienia obudziły w niej niebieskie oczy nieznajomego, który stanął pod jej oknem.

Stasiek Lipa wiedział, jak trafić do serca Anieli, dobrym słowem wpłynął na córkę, by coraz mniej myślała o Janku, a w duchu postanowił wyszukać dla Anieli odpowiedniego kandydata na męża, człowieka uczciwego.

Zdrowie Staśka Lipy pogarszało się z każdym dniem. Coraz częściej dostawał ataków sercowych... Niewiele spodziewał się od życia. Pragnął tylko umrzeć już po tym, gdy córka jego znajdować się będzie przy boku godnego jej męża.

Chwilami był nawet gotów oddać córkę matce, hrabinie. Czyż dziecku może być źle u matki? Ale po chwili rozwagi porzucał tę myśl.

„Żyję jeszcze i potrafię urządzić jedyną córkę” — strofował samego siebie w duchu.

Tego wieczora doszło między ojcem a córką do zasadniczej rozmowy.

Było to tak.

Gdy nieznajomy odszedł, Aniela zaczęła przeglądać się w lustrze, kokietując samą siebie. Przekonała się, że jest piękna i powabna.

Wtem Stasiek Lipa, który przez cały czas drzemał w fotelu, obudził się. Zdumiony spojrzał na Anielę wystającą przed lustrem.

— Co się stało? — zapytał Stasiek Lipa.