— Nic. Bardzo się cieszę, że już nie śpisz. Smutno mi bez ciebie.
— Z tego powodu przeglądałaś się w lustrze?... Powiedz, co ci już strzeliło do głowy. Widać, coś zaszło podczas mego snu?
— Nie, ojcze.
— Nie powinnaś niczego przede mną ukrywać.
— Trzymasz mnie jak więźnia w celi. Nawet własnych myśli mieć mi nie wolno!... — Tupnęła Aniela nóżką.
Słowa te spadły na Staśka niespodzianie... Zrozumiał teraz, że Aniela jest dojrzałą kobietą i że nie można jej więzić. Owszem, jest jej ojcem, ale córka musi mieć swoje towarzystwo.
Przez dłuższy czas Stasiek Lipa siedział pogrążony w rozmyślaniach. Gdy wstał i wyprostował się, rzekł do córki:
— Z dniem dzisiejszym zmieniamy nasz tryb życia...
Aniela spojrzała na niego pytająco.
— Jestem zbyt egoistycznie nastrojony. — Uśmiechał się gorzko Stasiek Lipa. — Niedobrze postępowałem, trzymając cię stale przy moim boku. Jestem stary, a ty młoda. Chociaż jestem twoim ojcem, stałe przebywanie w moim towarzystwie może ci się wreszcie znudzić... Zdaję sobie sprawę z tego, że wolisz przebywać w otoczeniu wesołych, roześmianych twarzy...