Naraz Stasiek urwał. Jego uwagę przykuł pewien mężczyzna, który stał oparty o drzewo i zaglądał do ich pokoju.
Aniela zbliżyła się do okna, by zobaczyć, kim się ojciec naraz zainteresował. Ujrzawszy stojącego opodal mężczyznę, Aniela odruchowo odskoczyła...
Stasiek Lipa wybuchnął śmiechem.
— Ach, tak się rzeczy mają! — rzekł ojciec. — A mnie nic nie mówiłaś! Wy, kobiety, nawet na odludziu znalazłybyście okazję do flirtu.
— Ależ ojcze, zapewniam cię że nie znam tego pana — odparła zarumieniona Aniela.
— To obojętne. Oświadczam ci, moja droga, że od dziś masz absolutną swobodę. Tylko proszę cię, nie zakochaj się od razu i na zabój. Człowieka należy uprzednio poznać. Powiedz mi, kochanie, jak długo tak trwa wasz flirt przez okno? Że ten młody człowiek, który stał pod oknem jest w tobie zakochany, nie ulega dla mnie wątpliwości.
Aniela opowiedziała ojcu o tym, w jaki sposób „poznała” nieznajomego. Stasiek Lipa znów podszedł do okna, by bliżej przyjrzeć się stojącemu mężczyźnie, który udawał, że przebywa w ogrodzie okalającym pensjonat. Aniela, stojąc za ojcem, mogła niepostrzeżenie obserwować młodego człowieka.
Odeszli od okna na skutek dzwonka u drzwi. To pokojówka podała im kolację, którą spożyli w milczeniu. Oboje czuli, że między nimi urosła ściana. W ich życie wdarł się ktoś trzeci. Aniela rozmyślała nad tym, jak zapozna się z przystojnym Amerykaninem, który przypadł jej do gustu. Zrezygnowała z miłości do Janka. Zmysły zabiły w niej resztki uczucia do ukochanego, który został daleko w Europie.
Tej nocy ani Stasiek Lipa, ani Aniela nie zmrużyli oka.
Nazajutrz na spacerze ojciec zapytał córkę: