— Postanowiłem ci dłużej nie przeszkadzać. Pozostawiam ci od dziś zupełną swobodę. Nie będę ci w niczym zawadą.
— Nie kochasz mnie już więcej, ojcze?
— Właśnie dlatego, że cię kocham, nie chcę cię więcej krępować. Nie będę dłużej chorobliwym egoistą.
Aniela podziękowała ojcu spojrzeniem i odpowiedziała:
— Mówisz to szczerze, ojcze? Wszak nikt tak jak ty nie zdoła tego pojąć, jak przykro jest znajdować się stale pod czyjąś kontrolą.
— Masz na myśli więzienie, dziecko? Słusznie, nie miałem prawa z tobą tak postępować.
— Nie oskarżam ciebie, ojcze. Rozumiem cię w zupełności.
— A ja mam nadzieję, że postarasz się mnie przekonać, iż moja kontrola była istotnie zbyteczna. Liczę na twoją inteligencję i twój charakter, że wskażą ci należytą drogę, by nam obojgu nie wypadło żałować.
Aniela posmutniała i utkwiła w ojcu błagalne spojrzenie.
Lipa odezwał się: