Anielę przebiegła myśl:

„On tak rozumuje, jakby znał Janka...”

Odparła jednak:

— Kto zdobył moje serce, z pewnością na to się zasłużył.

Inżynier spojrzał na Anielę i odrzekł spokojnie:

— Nie zawsze serce ludzkie wie, czego pragnie. Bardzo często prowadzi nas na manowce. Serce często popełnia błąd, za który wypada później ponosić odpowiedzialność przez całe życie.

Słowa inżyniera trafiły Anieli do przekonania, chociaż podejrzewała go o to, że specjalnie dobiera słów, by wzbudzić w niej podejrzliwość do Janka.

— A gdzie pańska pewność, że serce pana nie prowadzi na manowce? — zapytała Aniela z uśmiechem na ustach, który budził w młodym człowieku dziwne uczucie szczęśliwości. — Wszak pan mnie zna tylko z widzenia.

— Przyznam się pani, że wraz z uczuciem miłości budzi się we mnie dziwny lęk.

Inżynier stał teraz bardzo blisko Anieli, której oddziaływanie na niego wzrastało z sekundy na sekundę. I poruszył ustami tak, jakby chciał z siebie zrzucić wielki ciężar, który dźwigał na sercu.