A gdy mówił, oczy jego niebieskie patrzały na Anielę dziwnym wzrokiem. Jego oczy były jasne jak czyste niebo. Biła z jego słów szczerość. Prawda.
Aniela nie wiedziała, jak to się stało, ale właśnie dopiero teraz spostrzegła jego iście męskie rysy twarzy, które stanowiły kontrast do jego niewinnych niebieskich oczu i sentymentalnego wyznania miłosnego.
Mądry wyraz twarzy świadczył o zrównoważaniu charakteru i skupionej energii.
Jego usta delikatnie się poruszały, jakby szeptały błagalną modlitwę o miłość. Oczy patrzyły spokojnie. Był zakochany i pewny swej miłości. Ale w tym spokoju był ogrom zachwytu dla jej niezwykłej urody.
Aniela nie wytrzymała jego badawczych spojrzeń i rzekła:
— Pan wybaczy, ale naprawdę nie mam czasu i muszę się szybko pakować.
— Pani zdecydowana jest jednak pojechać?
— Bezwarunkowo.
— A jednak wierzę, że pani odmieni swoją decyzję.
Oboje spoglądali na siebie. Twarz Anieli przybrała wyraz zaniepokojenia.