Potężna siła, która stoi ponad wyrzuty sumienia, pchała ją w objęcia nowego znajomego. Walczyło z narastającym w niej uczuciem, które nakazywało jej zmienić postawę wobec inżyniera. Chciała mu powiedzieć, co czuje, ale nie mogła. Tajemniczy głos powstrzymywał ją od tego kroku. Drugi jednak szeptał jej:
„To jest twój przeznaczony. Nie przeciwstawiaj się losowi. On — jest twoim szczęściem!”
I uwierzyła, że tylko inżynier może ją uszczęśliwić.
Młody człowiek nie zdejmował z niej oka, jakby czytał z jej twarzy. Zbliżył się do niej i ujął za rękę.
— Jakże jestem bliski pani, a jednocześnie tak daleki — zawołał w zadumie.
Aniela nie wyrywała swej ręki, którą inżynier pieścił w swej dłoni.
Oboje czuli, że teraz może się coś stać, czego należy uniknąć. Serca biły im mocno, niby młotem. Ich ciała przebiegał dziwny prąd, który zabija w człowieku logikę i siłę woli. Oboje byli bliscy zamroczenia świadomości.
On czuł, że ta kobieta ma w sobie utajoną siłę, która łamie opanowanie mężczyzny, jego pewność siebie i wytrąca go z równowagi.
To wszystko trwało kilkanaście sekund.
I naraz Aniela znalazła się w jego objęciach. Chciał ją pocałować, ale Aniela, która przed chwilą czekała na to, by ją przytulił do siebie, teraz, gdy się to stało, wyrwała się momentalnie z jego objęć.