— Abyś został naszym wspólnikiem — odrzekł Krygier.
— Dziękuję za ofertę — padła odpowiedź Wołkowa.
— Więc nie chcesz się przyznać do zbrodni zabójstwa policjanta?
— Nie doczekacie się chyba tego.
— W takim razie — odparł Krygier — udowodnimy ci tę zbrodnię. Wyjąwszy z teczki dwie paczki banknotów dolarowych, Krygier podsunął je Wołkowowi:
— Poznajesz je? Przyjrzyj się im bliżej! Te banknoty leżały w teczce zamordowanego policjanta.
Wołkow drgnął. Trupia bladość pokryła jego twarz. Bajgełe podsunął mu kielich wina do ust:
— Tylko nie mdlej. Nie wypada...
Wołkow po chwili milczenia zadał zebranym pytanie:
— Skarbiec to wasza robota?