— Tylko bez komplementów. Nie usiłowałam ani zależy mi na tym, by pana uwieść. Czego pan właściwie chce ode mnie? Dlaczego mnie pan tak męczy?
— To pani mnie męczy! — zawołał Żarski i nie panując więcej nad sobą, przytulił się do niej.
— Jak widzę, pan nie zrezygnował jeszcze ze swych zbrodniczych zamysłów.
— Nigdy nie zrezygnuję z pani.
Aniela jednym skokiem znalazła się przy drzwiach. Żarski pochwycił ją za rękę.
— Proszę zająć swoje miejsce! — rozkazał.
— O, nie! Z panem tu w cztery oczy nie pozostanę!
— Niech mi pani wierzy, że w pani interesie leży, abym panią przesłuchiwał w cztery oczy. Inni może to uczynią w daleko brutalniejszy sposób... Proszę, niech pani siada, a rozmówimy się spokojnie. Zapewniam panią, że nie użyję przemocy.
Spełniła jego życzenie.
— Przez cały czas byłem wobec pani łagodny, usłużny, dobry — rzekł komisarz Żarski. — Pani nie jest na tyle naiwna, by nie wiedzieć, com dla pani uczynił. Za udział w uwolnieniu kochanka z więzienia czekała panią kara ciężkiego więzienia. Nie aresztowałem pani. Wiem zresztą o wiele więcej, niż pani przypuszcza. Po okradzeniu skarbca spędzała pani czas w towarzystwie kochanka na hulankach. W pani torbie są jeszcze dolary pochodzące z łupu skradzionego ze skarbca.