Minęło dziesięć dni rozstania Janka z Anielą. Dla Janka był to ogrom czasu. Życie straciło dlań na wartości. Tęsknił za nią. Był bliski szału. Z początku szukał zapomnienia w rozrywkach. Pieniędzy mu nie brakło. Elegancko ubrani Janek z Krygierem hulali w najwytworniejszych lokalach, gdzie namiętności krzyżowały się ze złotem.
Krygier i Janek czynili przygotowania do opuszczenia Polski. Już mieli paszporty zagraniczne wraz z potrzebnymi wizami. A jednak odraczali termin wyjazdu z dnia na dzień. Mieli jeszcze różne sprawki na sumieniu, które musieli przed odjazdem załatwić... Szczególnie Krygierowi nie spieszno było z wyjazdem. Bez żenady przyznawał się w rozmowie z ludźmi nocy, że nigdzie się tak nie obłowił, jak w tym kraju...
Było to związane z pewnym wydarzeniem, dość wyjątkowym na terenie Urzędu Śledczego i w świecie podziemnym.
Oto komisarz Żarski wpakował sobie kulę w łeb, a Wołkow...
Wołkow został naczelnikiem na miejsce Żarskiego. Tego nie mogła nasza banda nawet w myśli sobie wyobrazić.
O samobójstwie Żarskiego krążyły różne legendy. Ale prawdę wiedzieli tylko Wołkow i Aniela, którym nieobca była przyczyna targnięcia się na życie przez Żarskiego.
Janek nie miał zbyt wielkiej ochoty na wyjazd za granicę bez Anieli... Miał nadto różne porachunki do załatwienia, a w pierwszym rzędzie zamierzał rozprawić się z „hotelarzem”, który w tak ohydny sposób zadenuncjował go i przekazał w ręce Wołkowa.
Uczucie zemsty jest święte u ludzi nocy. Teraz, gdy Wołkow zajął tak wysokie stanowisko, banda mogła sobie pozwolić na różne ryzykowne przedsięwzięcia. Bandzie tej nawet na myśl nie wpadło, że Wołkow, o którym sądzili, że duszą i ciałem należy do nich, zastanawiał się teraz nad tym, jak się pozbyć jej członków, by nie mogli głów unieść w górę.
Już po objęciu stanowiska po Żarskim, Wołkow postanowił zerwać z wszystkimi. Był bogaty. Doznał nie byle jakiego zaszczytu i wyróżnienia... Dosyć miał stosunki20 ze światem podziemi.
Wołkow nie był obojętny wobec Anieli, ale nie chciał zadzierać z Jankiem, ani z przemądrzałym Krygierem. Na dnie duszy tliła się nadzieja, że wybije i jego godzina.