Awantura skończyła się wtedy, gdy Hanka pociągnęła mnie za sobą na dół.

Hanka była lekkomyślną dziewczyną, ale nigdy złą. Chowała się bez ojca, którego nigdy nie znała. Jestem pewny, że sama jej matka nie byłaby w stanie bliżej określić postaci ojca Hanki. Dzieci jej były zarobione, jak to ona zwykła była sama się o tym wyrażać, wcale się z tym nie kryła.

Matka jej miała za sobą bardzo burzliwą przeszłość. Opowiadała mi raz, że za młodu była piękna i niejedną awanturę wywołała między swoimi wielbicielami. Później utrzymywała pewien czas dom rozpusty w Charbinie120, a nawet w samych Chinach. Jako ślad po dawnej urodzie, którą się tak chwaliła, pozostały jej teraz tylko oczy, duże, czarne oczy jak noc. Nigdy nie mogłem wytrzymać jej przenikliwego wzroku. Córki miały też takie same niespokojne oczy, co dodawało im uroku. Utrzymywała też i teraz dom schadzek, a gdy córki dorosły, starsza prowadziła dalej interes. Ona zaś pomagała synowi, opiekując się, jak już wyżej rzekłem, „konikami”. Hanka długo opierała się, by nie zostać kontrolną. Nie pomagało naleganie matki, siostry i brata, który ją bił za to, że jest głupią gęsią.

Nieraz siostra mi mówiła, że Hanka jest urodziwa i powinna to umieć odpowiednio wykorzystać, by zrobić pieniądze, a nie trzymać się tam jednego kochanka... Siostra także jej tłumaczyła, że w ten sposób marnuje tylko swoją urodę bez żadnej korzyści...

Teraz uległa naporowi rodzeństwa. Podła matka wytłumaczyła, że teraz, gdy jest wojna, jest czas najlepszy i sposobność zrobić majątek. Jeszcze dużo innych pokus przedstawiała niedowierzającej córce. Hanka przyjmowała to niechętnie, ale uległa. Opowiadała mi wszystko, co się stało tej nocy. Dzielny oficer, który ją trzymał na kolanach, dał za to aż sto rubli, by ją posiąść. Nie chciała w żaden sposób, lecz zagrozili, że ją zupełnie z domu wyrzucą, o ile się na to nie zgodzi. Siostra narzekała, że przez nią goście przestaną i ją odwiedzać. Tak długo ją męczyli, aż się zgodziła.

Słuchając jej, żal mi się jej zrobiło. Snuła teraz przede mną plany na przyszłość:

— Widzisz, mój kochanku — mówiła — nie gniewaj się na mnie. Ja zarobię dużo, bardzo dużo pieniędzy, a potem wyjedziemy do Ameryki. Tam dopiero się „ożenimy” — zakończyła naiwnie.

Wyznała mi też, że mnie naprawdę kocha i postanowiła sama się poświęcić po to, jak mówiła, abym ja nie chodził kraść.

— Nie chcę, by tobie, mój kochany, groziło więzienie — mówiła — a mnie najwyżej grozi kilka dni w „łabaju121, ale będę ostrożna — zakończyła smutnie.

Hanka wiedziała wszystko z mojego życia. Sam jej opowiedziałem o jeszywecie, o matce, o Soni. Odczuwała to, że ja też niechętnie oddaję się temu życiu, przez co myślała, że się chętnie na to zgodzę, by ona szła zarabiać na ulicę. W zamian za to miałem dać słowo, że się z nią ożenię. Ja, prawdę mówiąc, wyczerpałem cały zapas swojej wymowy, by ją powstrzymać od tego kroku, gdyż przyznam się, że nie tak o nią mi chodziło, tylko że byłem zazdrosny.