— A narzeczona z Warszawy może wam podawać?
Drgnąłem. Czyżby on wiedział o Lizie? Ona coś działa na pewno źle na moją stronę. Tu przypomniały mi się jej groźby, gdy się z nią rozszedłem.
— Nie mam tam żadnej kobiety, a ta, którą miałem, każdy ją może mieć — odparłem.
— Ach tak? Wcale o tym nie wiedziałem. Ale szkoda mi was, chciałbym wam pomóc. Wiem, że niewinnie zostaliście skazani na dwa lata. — Tu znacząco spojrzał na mnie i ironicznie uśmiechnął się. — Więc słuchaj, co powiem, potrzebny mi jest zdolny człowiek w więzieniu, na którym mógłbym polegać, a dostanie on dubeltowe życie i codziennie dwie godziny Freistunde, o ile dobrze się wywiąże z tego, co mu zaproponuję, postaram się także o łaskę i wolność dla niego. Wiem, że wy jesteście niewinny. — Tu odchrząknął. — No jak, przystajecie na to, co wam teraz powiem?
Myślałem, co on może chcieć ode mnie, na pewno chce dostać mnie w łapy za ten Bauamt, postanowiłem być ostrożnym, nawet na myśl mi nie przyszło to, co od niego usłyszałem.
— Słuchajcie uważnie — rzekł do mnie, przy tym kazał mi przybliżyć się do siebie. — Wiem, że jesteś mądry chłopak i ja takich lubię i mam nadzieję, że się akuratnie wywiążesz, a wtedy pomyślę o tobie... Chcecie być agentem w policji? — niespodziewanie zapytał.
Drgnąłem. Ja i agent, śmierci spodziewałbym się prędzej niż tego pytania, ale nic nie rzekłem, chcąc wysłuchać, do czego on właściwie dąży i kiwnąłem głową, a on ciągnął dalej:
— Wsadzę was do jednej celi do pewnego więźnia, a wy od niego starajcie się dowiedzieć, za co on siedzi i kto z nim był na tym napadzie i jakie jeszcze napady zrobił i gdzie. Wy dacie znać sierżantowi, a on mi już zatelefonuje. Wtedy was zawezwę do siebie, a gdy dobrze się wywiążesz z tej sprawy, to cię zwolnię i zrobię agentem. Tak zrób, żeby on się nie zmiarkował, że ty go śledzisz, ty możesz mu też opowiedzieć naumyślnie o kradzieżach, tak aby mieć jego zaufanie, zrozumiałeś?
— Tak, panie prokuratorze — odparłem, zapalając się do jego polecenia — ale pan prokurator zapomniał, że o ile on będzie wiedział, iż ja dostaję dubeltowe porcje i Freistunde, czego żaden więzień nie dostaje, to od razu się zmiarkuje i nie będzie do mnie nic mówił, a nawet może mnie zabić, o ile to jest bandyta.
Prokurator roześmiał się.