Niemcy, gdy dali komu pracę, to szukali takiego więźnia, który by był dobrze zbudowany, nawet do przebierania grochu. Wyjątku nie robili. Ponieważ jeszcze źle się nie trzymałem, zostałem wyróżniony i dano mi groch.
Wychodząc na spacer, ukradkiem towarzysze błagali mnie o groch, podając mi chusteczki, a ja z prawdziwym poświęceniem podawałem każdemu, kto mnie tylko prosił, nie patrząc, co będzie później. Nie mogłem patrzeć na tych ludzi wyniszczonych, ledwo włóczących nogami. Gdy zaś byłem w celi, pukano do mnie ze wszystkich stron, bym podał grochu.
Wieczorem z cel nade mną leżących spuszczano „windy” i woreczki, a ja podawałem, ile tylko mogłem. Tak z worka dwa i pół cetnarowego pozostało mi na drugi tydzień zaledwie z ćwierć worka. Tak źle i tak niedobrze – pomyślałem — i tak będzie brak przy wadze, więc rozdałem niemal wszystko. A gdy pewnego dnia usłyszałem, że Ról chodzi już zbierać groch, cały zadrżałem. Co prawda nabrałem sił trochę od grochu i byłem gotowy na wszystko...
Za chwilę drzwi się u mnie otworzyły.
— Erbsen181! — krzyknął groźnie Ról. Twarz miał zeszpeconą, gniewną. Przeklinał, że u drugich już brakowało po trzydzieści funtów do wagi.
Słysząc to, nie wiedziałem, co mam robić, niemalże traciłem przytomność umysłu.
Ról widząc, że nie ruszam się z miejsca, zrobił krok do celi i krzyknął po raz drugi. Instynktownie przytuliłem się do kąta, tak żebym mógł się skryć przy ścianie, gdyby mnie chciał bić. Ról spojrzał na mnie strasznym wzrokiem i krzyknął:
— Du verfluchter Jude, bist du noch frech? Wo sind die Erbsen?182
Wtem spojrzał na stół, tam w worku było zaledwie dziesięć funtów grochu. Twarz Róla w tej chwili wyrażała więcej zdziwienia niż gniewu i bez słowa zaczął mnie okładać bykowcem. Podniosłem taki krzyk, że z kancelarii wszyscy urzędnicy przybiegli. Ról musiał zaprzestać egzekucji i tylko ograniczył się do tego, że natychmiast zakuł mnie na ręce i nogi i tak rzucono mnie do karcu.
Więźniowie byli tak przygnębieni, że słysząc, iż kogoś biją, nie śmieli się wcale odezwać. Ci, co mi pomagali groch zjeść, nawet nie odezwali się, gdy mnie katował. Skończyło się na tym, że czternaście dni siedziałem w karcu, a Ról miał mnie już odtąd na oku.