Wszedłem.
Wskazała mi krzesło, a sama wzięła dziecko z wózka i dała mu pierś.
Zauważyłem, że ona chce, bym widział, że ma białe, ładne, pełne piersi.
— Dlaczego pan nic nie mówi? — zapytała mnie po chwili krępującej ciszy.
— Doprawdy nie wiem, o czym mówić — odparłem, patrząc na nią, jak mieniła się na twarzy pod moim wzrokiem.
— Czy pan żonaty? — zapytała nagle.
— Nie jeszcze.
— A dlaczego pan się nie żeni? Taki przystojny kawaler łatwo dostanie żonę.
Spojrzałem na nią, nie rozumiejąc, do czego zdąża, i odparłem:
— Nie spotkałem jeszcze kobiety, bym ją naprawdę pokochał.