Frania na te słowa zerwała się z krzesła, na którym siedziała w kuszącej pozie i, wymachując przede mną gitarą pod samym nosem, odparowała:
— Wynoś mi się stąd. Tak, ja mam kochanka. Mam ich aż trzech w zapasie, jak wiesz, zmiana nigdy nie zaszkodzi. Gwiżdżę na ciebie, możesz iść do tej swojej fryzjerki. No już, marsz! — krzyknęła, wskazując mi, niestety, drzwi.
Chciałem jej dać do zrozumienia, że ona więcej razy chodziła do tej fryzjerki, która, jak wspomniałem, była akuszerką, co „psuła”. Ale widząc jej zdecydowaną postawę, że gotowa jest mnie naprawdę wypędzić, dałem spokój, a nie chcąc jej więcej rozdrażniać, spuściłem trochę z tonu i przybrałem minę zakochanego, co jest gotów wszystko przebaczyć.
— Frania — rzekłem z wyrzutem. — Ty naprawdę mnie wyganiasz? Uspokój się, ty wiesz, że przeze mnie mówi tylko zazdrość.
— Tak, to ja rozumiem — zawołała rozpromieniona. — Lubię zazdrosnych kochanków.
Roześmiała się tak, jak to ona tylko potrafiła i wyciągnęła do mnie obie ręce. Za chwilę akt zgody został przypieczętowany wspólną kolacją, a potem wspólnym łożem... Rano, po całonocnych wylewach miłosnych, zupełnie oprzytomniałem. Frania przede wszystkim ostrzegła mnie, że agent B. parę razy się o mnie dopytywał i wspomniała, żebym był ostrożny. Prosiła też o dwieście rubli, które musi mieć na różne wydatki, a także zapraszała mnie, abym wieczorem szedł z nią do kina.
Frania była miłośnicą kina, teatru, a nawet marzyła kiedyś, aby zostać artystką filmową, co zdaje się nigdy nie miało się sprawdzić.
— Dobrze — odpowiedziałem — pieniądze dostaniesz dopiero po obiedzie, a do kina pójdę, o ile nie wyjadę dziś na „robotę”.
— Co, znów „robota”? Wczoraj dopiero przyjechałeś, a pewno miałeś tam dobrą robotę, że aż trwała ona dwa tygodnie... — tu uśmiechnęła się ironicznie i ciągnęła dalej: — Znów chcesz mnie opuścić, ty naprawdę stajesz się nieznośny, będę musiała rzeczywiście postarać się o innego kochanka, który nie będzie miał tyle do roboty co ty.
— Widzisz, Frania — próbowałem jej wytłumaczyć — w naszym fachu nie zawsze robota nam się udaje, to nie jest pewien sklep. Właśnie ta robota, te dwa tygodnie, nie udała się, a nawet dużo tam straciłem.