— Nic, nic na razie nie mam, a nawet chciałem od ciebie pożyczkę zaciągnąć, dziś, jutro zarobię, to ci oddam.

— Dobrze, wiele ty tak potrzebujesz?

— Niedużo, dwieście rubli.

Paser zamyślił się.

— Dobrze — rzekł po chwili — dostaniesz je, a nawet jeśli więcej potrzebujesz, to też dostaniesz, tylko mam do ciebie fein222 interes i dobrze zarobisz — dodał, głaszcząc pieszczotliwie swoją rudą brodę.

— Jaki to interes, mów, bo jestem goły.

Paser chwilę zawahał się, a potem zapytał:

— Znasz ty tego parcha meszumeda223 Joska, który zrobił się też paserem i krzywdzi złodziei, zabierając wszystko za pół darmo? Ten cholernik mi żyć nie daje, ja muszę go nauczyć rozumu. Mnie, staremu paserowi, taki smarkacz zabiera wszystkie dobre interesy pod nosem.

Patrzyłem na niego, nie rozumiejąc, do czego zmierza, ale zrozumiałem, że ten jego interes polega coś na zemście. Więc nie przerywałem mu, czekając końca, widząc, że się waha od razu wyjaśnić, o co mu chodzi. Po chwili milczenia ciągnął dalej:

— Ja obmyślałem taki figiel na niego, że on się z rozumu nie „połapi”. — Tu zbliżył się do mnie ze swoim krzesłem i spytał: — Wiesz, co to ma być za figiel?