— Nie, nie wiem, a skąd bym miał o tym wiedzieć?
— No to słuchaj, ja tobie dam do ręki trochę szmuku na ładną sumę, tak żeby on się do tego zapalił, ty pójdziesz do niego i powiesz, że to jest kradzione i możesz jemu to sprzedać, bo ze mną nie chcesz więcej nic mieć. Staraj się jak najwięcej forsy od niego wyciągnąć, a za drzwiami będzie stał mój blatny224 Niemiec z rewolwerem, gdy ty już będziesz miał pieniądze w ręku, ten wejdzie i zaaresztuje was. A resztę już rozumiesz?
— Nie, nie rozumiem — odparłem.
— Widzę, mój kochany, że ty już ogłupiałeś, że nie domyślasz się reszty. Więc wyłożę ci już wszystko na talerz. Gdy Niemiec was zaaresztuje, to zaczynaj prosić Niemca i mów, że te pieniądze i biżuteria jest twoja, a Josek nie chciał od ciebie tego kupić, proś, żeby jego nie aresztował. Josek też zobaczy, że wpadł i będzie się bał aresztowania, więc też tak samo powie. Niemiec będzie udawał, że chce was koniecznie zaaresztować, wtedy on na pewno jeszcze i blatu Niemcowi da. Teraz rozumiesz?
— Tak, rozumiem, ale to mi się zupełnie nie podoba. Dla złodzieja nie jest to czysta robota, szukaj kogo innego.
Paser zerwał się z miejsca.
— To u ciebie nieczysta robota? — zawołał. — Ja tobie daję chleb i nóż do ręki, nie chcę z tego grosza mieć, aby tylko ten parch pieniądze postradał i abym ja się mógł później z tego śmiać, doprawdy, tyś już ogłupiał, jeśli nie chcesz tego dokonać.
Po namyśle zgodziłem się, a paser zadowolony dał mi dwieście rubli. Posłał też żonę swoją zawiadomić dwóch wspólników, że będą mogli zobaczyć się ze mną u niego.
Frania dotrzymała słowa, nie ubierała się, a gdy wróciłem, leżała jeszcze w łóżku. Rzuciłem jej pieniądze, wtedy wesoło z ulubioną piosenką na ustach zaczęła się ubierać.
— Jedno słowo dotrzymałeś już, mój kochany — zawołała — a teraz drugą obiecankę musisz spełnić.