— Jaką jeszcze obiecankę? — niepewny siebie spytałem.
— Obiecałeś mi, że dziś razem ze mną pójdziesz do kina.
— Ach, tak! — odparłem. — Ale wierz mi, że nie mogę.
— Dlaczego nie możesz?
— Dlatego, że policja mnie śledzi — powiedziałem.
Frania zasmuciła się. Widząc, że sprawiłem jej smutek, dodałem:
— Dobrze, pójdę z tobą do kina, gdy chcesz, aby policja zabrała mnie do „Czerwoniaka”, więc pójdę.
— O nie — zawołała z uniesieniem. — Tylko zauważyłam, że ty niechętnie ze mną się ukazujesz na ulicy. Przyznaj się, że się mnie wstydzisz.
— Cóż znowu? Pójdę już, więc o której godzinie chcesz?
— Możemy od ósmej do dziesiątej.