Podążyłem za nią. Prosiłem i błagałem, przysięgając się, że nie chciałem jej nic złego zrobić. Po długich ceremoniach i zaklęciach dała się ubłagać i już pogodzeni ze sobą szliśmy z powrotem do domu.
Myślałem sobie, cwana jest, nie darmo jest córką takiego ojca. Na pewno się tylko droży i dałem sobie w duchu słowo, że muszę się przekonać o jej cnocie i że nie ustąpię. Z takimi myślami przybyłem z nią do domu. W domu prowadziłem jeszcze pogawędkę z siostrami, po czym udaliśmy się na spoczynek.
Całą noc nie mogłem zasnąć, kusiła mnie ta nowa znajomość z Elcią. Nie była ona ładna, ale miała coś w sobie, co mnie pociągało, postanowiłem z rana przypuścić nowy atak do jej cnoty.
Dziwna rzecz, gdy ją ujrzałem, wcale nie myślałem o niej. Po takiej kochance, jaką była Frania, pierwsza lepsza spotkana kobieta nie mogła mi się podobać. Udałem się z nią na spacer ot, tak sobie, dla rozrywki. Przypuszczałem atak, jednakże gdy oparła się, zacząłem teraz o niej więcej myśleć i zaczęła mi się podobać.
Myślę, że kobieta niczym tak nie pociągnie mężczyzny, jak oporem. Kobieta łatwa do ustępstwa traci zupełnie na wartości w oczach mężczyzny, choćby nawet w ogóle oddała się po raz pierwszy w życiu. Rozmyślałem też o wspólniku, który tu spał przy mnie, a któremu jako nie-Żydowi lepiej się tu powiodło niż mnie, Żydowi. Mówił mi, że ta starsza o mało go nie udusiła, obejmując go kolanami. Była to rozrosła, tęga dziewczyna, o zmysłowym spojrzeniu i pełna kobiecości.
Tak rozmyślając, dopiero nad ranem zasnąłem. Dnia tego po obiedzie przybył „Szofer” z paserem w bardzo dobrym humorze. Na moje zapytanie, czy wszystko tam zastali po naszej myśli i czy robota da się zrobić, odpowiedział:
— Wszystko dobrze pójdzie, tylko ty przestań się umizgać do tej dziewczyny i nie zrób tu głupstwa, bo stary gotów ci łeb urwać. Ty nie myśl, że to Frania — dodał.
Ojciec patrzył też na mnie podejrzliwie. Ale ja już byłem bliżej wygranej. Czułem, że ona mi długo się nie oprze i postanowiłem iść do celu, nie patrząc, co będzie. Starsza siostra starała się teraz mnie pociągnąć. Zrozumiała, że atakuję Elcię i wolała mi sama dogodzić niż siostrę narażać. Ale ja udawałem, że nie spostrzegam jej uśmiechów i wzywania.
Na robotę postanowiono udać się dopiero w sobotę wieczorem. Ponieważ była dopiero środa, miałem trzy dni czasu na romans z Elcią i starałem się to odpowiednio wykorzystać.
Paser zaprowadził mnie do pewnego domu i tam kazał mi być do piątku rano. Stary twierdził, że u niego przez trzy dni wszyscy być nie możemy, tylko „Szofer” może zostać, a Antka też gdzieś umieścił. Jednak nie dałem za wygraną. Elka przybiegła do mnie przed wieczorem tegoż jeszcze dnia. Już zdążyłem zdobyć jej zaufanie i już się mnie nie bała. Pierwszego wieczoru spędziła u mnie parę godzin na niewinnych pieszczotach i przed dziesiątą czule mnie pożegnała. Drugiego wieczoru znów przyszła i na moje nalegania ustąpiła. Oddała mi się ze łzami w oczach dopiero na moje przysięgi, że gdy przekonam się, że jest niewinna, to jej nie będę wcale ruszał. Uwierzyła mi. Jednak tej próby nie wytrzymałem i cnota jej pękła na niewinnym drewnianym kufrze...