— Dajcie wspólnikom najpierw pomówić, później my pogadamy.

— Tak, ma rację, cicho tam bądź — zawołał ktoś.

— Źle, bracie, żeś ty przyszedł i ja teraz będę siedział bez kawałka „koksu”240 — powiedział Maniek smutno.

Tu muszę zaznaczyć, że tego dnia, kiedy było wolno podawać „wałówkę”, pamiętałem o Mańku. Więc nic dziwnego, że żałował, iż ja tu wpadłem.

— Co robić, brachu, może ty będziesz wolny ze sprawy?

— O nie, trzy wiosenki ja i Staśku mamy jak w banku, o ile nie więcej.

— Stasiek gdzie siedzi? — zapytałem nie bez obawy.

— Stasiek ma się dobrze, jest kalefaktorem na lewym skrzydle z drugiej strony.

— Ma pewno żal do mnie, co?

— Ty sam najlepiej o tym wiesz, podobno i od ciebie „brykła”.241 Doprawdy, nie wiem, że i ty dałeś się zbajerować taką „szlają”.