— To już nie wróci, nie ma o czym mówić — powiedziałem, nie chcąc tego drażliwego dla mnie tematu poruszać.
— A Wojtek gdzie tu siedzi?
— Wojtek — zaśmiał się gorzko — leży już, a nie siedzi.
— Jak to leży?
— Tak, „zakitował” już miesiąc temu — odparł obojętnie.
— No i dobrze zrobił — dorzucił ktoś nade mną — nie będzie się tu mordował więcej.
— A ty, Maniek, się trzymasz?
— Ja jeszcze na razie oddycham, ale jak Szwaby tu dłużej będą, to też pojadę.
— Tak, tak — odezwało się kilka głosów z rezygnacją. — Jak te Szwaby będą dłużej, to wszyscy „kojfniem”.
— Jak ten Ról cię przyjął? — zapytał nagle Maniek.