Czy tam istnieje człowiek, brat!

Jest to mój pierwszy wiersz, który utworzyłem za kratami, a potem nastąpiły inne, które umilały mi smutne życie w więzieniu i za które Ról wyliczał mi bykowcem odpowiednie honorarium autorskie, gdy spostrzegł, że na ścianie mojej celi są jakieś bazgraniny. To tak poskutkowało, że wziąłem się jeszcze gorliwiej do klepania wierszy, mając takiego odpowiedniego wydawcę.

Więźniowie pomimo nędzy i głodu nieraz lubili przez okno zażartować ze sobą, a niektóre żarty nie były pozbawione humoru. Tak na przykład raz słyszałem taką rozmowę:

— Ty skąd przyjechałeś?

— Od Ostrołęki.

— Wiele masz siedzieć?

— „Koło”247.

— Tylko tyle, a za co?

— Za głupstwo!

— Ciekaw jestem, za jakie głupstwo już dają taki wyrok.