Uśmiechnąłem się gorzko sam do siebie i odparłem:

— Dobra, dobra, ale zdaje mi się, że trochę dłużej to potrwa, zanim mnie zwolnią.

— Co, ty mi nie wierzysz? Patrz!

Przy tym pokazała mi jakiś papier.

— Co to za czarodziejski papier, że mam być z tego powodu wolny? — zapytałem ironicznie.

— Pisałam prośbę do prokuratora — rzekła.

— Aha! I co tam piszesz? — spytałem.

— Piszę, że ty wcale nie jesteś winien i żeby cię zwolnili.

Nie mogłem się powstrzymać od śmiechu i zawołałem:

— No, w takim razie będę na pewno wolny.