Ojciec, widząc moje chęci, postanowił tym głębiej mnie zawstydzić. W tym celu opowiedział wszystko najgorsze, co było mu wiadome. Obecnych było sporo, przyglądali mi się ciekawie, cmokali wargami, kiwali głowami, czynili te lub inne uwagi. A starsza kobieta, jak widać właścicielka sklepu, zaczęła mi prawić morały. Potem zaś pocieszyła ojca, mówiąc, że jestem młody, więc głupi i że się na pewno później poprawię.

Za zdemaskowanie przed obcymi ludźmi poczułem do ojca ogromny żal. Zdawało mi się, że na całym świecie nie mam nad ojca większego wroga... Już teraz strzeliła do głowy myśl, by uciec jak najprędzej od domu, choćby na kraniec świata i być panem siebie.

Podpadło mi wszakże, że aby plan ten urzeczywistnić, potrzeba pieniędzy. Myśl zrazu nieśmiała, potem coraz uporczywiej zaczęła kiełkować, że pieniądze te trzeba zdobyć przez kradzież u ojca.

I im byłem bliżej domu, tym wyraźniej dojrzewało we mnie to postanowienie. Chodziło tylko o obmyślenie szczegółów.

Drogę powrotną odbyliśmy pociągiem. Każda z najmniejszych stacji przysparzała coraz liczniejszych znajomych ojca, mnie zaś coraz więcej wstydu i upokorzenia. Ojciec bowiem, jakby się uwziął na mnie, każdemu opowiadał o moim występku. Sam się dziwiłem temu gadulstwu, albowiem ojciec był z natury małomówny.

Siedziałem przy nim jak na żarzących się węglach. Gdybym się go nie bał, dawno bym uciekł, rezygnując nawet z okradzenia go. Bo i pomyśleć tylko, co za tortury musiałem przeżyć, słuchając, jak każdemu z osobna prawił o nieszczęściu, które go z mojej przyczyny spotkało.

Wskazując na mnie palcem, prawił:

— Skąd to się u niego wzięło? Matka nie była złodziejką. W całej familii nie ma nawet takiego, który by stawał przed sądem. A tu naraz masz tobie... mój syn złodziejem... tfu!

W tym miejscu kilkakroć powtarzanej historii zwykle spluwał na podłogę i rzucał na mnie pełen nienawiści wzrok.

W przedziale, łatwo zrozumieć, prócz znajomych byli też ludzie obcy. Ci, gdy ojciec opowiadał, patrzyli na mnie, jakbym zamordował co najmniej stu ludzi, a drugie tyle jeszcze miał zamiar zamordować.