Do domu jednak nie było mi spieszno. Zaraz po pożegnaniu, co się też odbyło bardzo grzecznie, wyszedłem na ulicę, lecz nie dlatego, by się udać na kolej. Prawie dzień cały spędziłem na bezcelowym wałęsaniu się po mieście.

Sprzyjała temu śliczna pogoda, jaka panowała w ów pamiętny dla mniej dzień na początku maja 1914 roku.

Było ciepło. Sprzyjała też pogoda ducha. Pomimo bowiem opłakanego położenia, w jakim się znajdowałem, czułem się bardzo zadowolony z obrotu rzeczy.

„Nareszcie nie mam nad sobą żadnej władzy i opieki!” — myślałem. Widziałem siebie wolnym i wyobrażałem sobie, że mogę już zrobić, co mi się podoba... Tu muszę podkreślić, że od maleńkich już lat niechętnie podlegałem czyjejś woli. Nie lubiłem nawet nudzącej i troskliwej opieki rodziny. Spotykając jakąś bezdomną sierotę, zazdrościłem jej wolności.

Teraz więc, gdy wyrwałem się z krępujących mnie więzów, poczułem się szczęśliwy. Postanowiłem stąd odjechać, lecz nie do domu, a dalej od niego, gdzie by mnie nikt nie znał i ja nikogo...

Za cały dobytek miałem małe zawiniątko mieszczące cztery pary bielizny, garnitur od święta, w kieszeni zaś siedem rubli i pięćdziesiąt kopiejek. Przyszłość nie trwożyła mnie, wszakże wierzyłem, że jakoś to będzie i życie się urządzi.

Przed wieczorem zaszedłem do jednej z restauracji i obstalowałem kolację. Siedząc, rozglądałem się wokoło i obserwowałem wchodzących i wychodzących gości. Publiczność ta była niewyszukana. Składali się na nią przeważnie robotnicy, furmani i drobni handlarze. Restauracja służyła zarazem jako zajazd dla przyjeżdżających do miasta bliższych i dalszych gospodarzy wiejskich.

Większość z obecnych, jak widać, tworzyła stałych tutejszych bywalców, gdyż pozdrawiali jeden drugiego jak starzy znajomi i bez dłuższych wstępów wdawali się w rozmowę.

Ośmielony widokiem szczerych twarzy, spróbowałem również nawiązać rozmowę z najbliższym swym sąsiadem, furmanem. Z chęcią mi odpowiadał. Od niego też się dowiedziałem, że jego karetka za godzinę odjeżdża w stronę miasta O...sy.

Dziś bym nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego wówczas ta właśnie wiadomość dodała mi bodźca, ażeby wraz z nim udać się do tego miasta.