— Opuść coś, opuść — rzekł pan Andrzej. — Podejrzewam, że ten sam duch, który napisał Gargantuę200, pisał niegdyś wszystką historię.
— Koniec końców — rzekł jeden z biesiadników — Teby, Memfis, Babilon, Niniwa, Troja to były wielkie miasta i już nie istnieją.
— To prawda — odparł sekretarz księcia Galicyna — ale Moskwa, Konstantynopol, Londyn, Paryż, Amsterdam, Lyon, który nie ustępuje Troi, wszystkie miasta Francji, Niemiec, Hiszpanii i Północy były wówczas pustynią.
Kapitan szwajcarski, człowiek bardzo wykształcony, wyznał nam, że kiedy jego przodkowie chcieli opuścić swoje góry i przepaście, aby zagarnąć (rzecz naturalna) jakiś przyjemniejszy kraj, Cezar, który widział własnymi oczami spis tych emigrantów, stwierdził, że sięga liczby trzystu sześćdziesięciu ośmiu tysięcy, licząc starców, kobiety i dzieci201. Dziś jeden kanton berneński posiada tylu mieszkańców, a nie stanowi on ani połowy Szwajcarii; mogę państwa zapewnić, że trzynaście kantonów liczy razem więcej niż siedemset dwadzieścia tysięcy dusz, licząc urodzonych w kraju, którzy służą albo handlują za granicą. Wobec tego, panowie uczeni, sporządzajcie rachunki i systemy, i jedne, i drugie będą jednako fałszywe.
Następnie poruszono kwestię, czy obywatele rzymscy za Cezara byli bogatsi niż obywatele paryscy za czasu pana Silhouette202.
— Och, to już mój wydział — rzekł pan Andrzej. — Byłem długo człowiekiem o czterdziestu talarach; wierzę chętnie, że obywatele rzymscy mieli więcej. Ci dostojni łupieżcy i rabusie ograbili najpiękniejsze kraje Azji, Afryki i Europy. Żyli bardzo wspaniale z owocu swoich rabunków; ale ostatecznie, byli w Rzymie i nędzarze. Jestem przekonany, że między tymi zwycięzcami świata byli ludzie zmuszeni żyć z czterdziestu talarów rocznie, jak ja żyłem.
— Czy pan wiesz — rzekł uczony Akademik — że Lukullus203 wydawał na każdą wieczerzę wyprawianą w sali Apollina trzydzieści dziewięć tysięcy trzysta siedemdziesiąt dwa funty trzynaście su, wedle naszej monety; ale Attykus204, słynny epikurejczyk Attykus, nie wydawał miesięcznie na życie więcej niż dwieście trzydzieści pięć funtów turnejskich205.
— Jeżeli tak — rzekłem — godzien był zostać przewodniczącym bractwa sknerów, jakie niedawno powstało we Włoszech. Czytałem, jak pan, u Florus206 tę nieprawdopodobną bajeczkę; ale widocznie Florus nie był nigdy na wieczerzy u Attykusa albo też tekst jego skazili, jak tyle innych, kopiści. Nigdy Florus nie wmówi we mnie, że przyjaciel Cezara i Pompejusza, Cycerona i Antoniusza207, którzy jadali często u niego, opędził wydatki mniej niż dziesięcioma ludwikami na miesiąc.
I oto jak na świecie historię się pisze.208
Pani Andrzejowa wmieszała się do rozmowy i oświadczyła uczonemu, że jeżeli zechce pokryć jej wydatki sumą dziesięć razy większą, sprawi jej wielką przyjemność.