— Nie bardzo rozumiem po grecku — rzekł olbrzym.

— Ani ja — rzekł filozofujący robaczek.

— Dlaczegóż tedy — podjął Syryjczyk — cytujesz Arystotelesa po grecku?

— Dlatego — odparł uczony — iż dobrze jest cytować to, czego się nie rozumie wcale, w języku, który się rozumie bardzo licho.

Kartezjanin zabrał głos i rzekł:

– Dusza jest to czysty duch, który otrzymał w żywocie matki wszystkie idee metafizyczne54 i który wychodząc stamtąd, zmuszony jest uczęszczać do szkoły i uczyć się na nowo wszystkiego tego, co wiedział tak dobrze i czego już nie będzie wiedział nigdy.

— Na nic się tedy nie zdało — odparło ośmiomilowe zwierzę — duszy twojej być tak mądrą w żywocie matki, skoro ma być tak nienauczoną wówczas, kiedy włosy porastają ci na podbródku. Ale co rozumiesz pod duchem?

— Cóż pan za pytania zadaje? — odparł mędrek. — Nie mam pojęcia; powiadają, że to, co nie jest materią.

— Ale czy wiesz przynajmniej, co to materia?

— Doskonale — odparł człowiek. — Na przykład ten kamień jest szary, jest takiego a takiego kształtu, ma trzy wymiary, jest ważki i podzielny.