„Budzi się dusza młoda ku przeznaczeniu swemu: szeptem mówić należy”.

Poczuła na ciemieniu jego rękę pulchną; pociągnął ją ku sobie tak, że głowa oszołomiona oparła się wbrew woli o jego piersi.

Słyszy tym razem już wyraźnie głosem chłodnym namaszczonej życzliwości:

— Tedy żal mi tej główki młodej.

— „Wszystko samo się niszczy, samo się piele” — wyrwało się jej z ust w przypomnieniu nagłym.

— Co pani?...

— „Wszystko, co nie jest ofiarą, lub...”

W porę pochwycił ją wpół, zanim osunęła się ciężko na ziemię.

Bezradny, nie mając wody pod ręką, próbował niżyć184 jej głowę, by docucić tak wywołanym uderzeniem krwi. Poderwał w ramiona: zwisła mu w nich właśnie, jak ta łodyga złamana. Przez pół tym docuconą, doniósł, dociągnął za próg, gdzie na tacy Murzyna stał dzban i czarka. Przerzucił na jedno ramię, drugą ręką nalał wody i przytknął do ust.

W ramieniu jego leżąca rozchyliła powieki i spojrzała na czarkę z obłędnym przerażeniem w oczach.