Z kąta loży podniósł się Borowski, skrzyżował ramiona i patrzał na nich spode łba.
— „Jeżeli masz zostać młodą
I być taką, jak ta, co dziś żyje,
I być ochrzczona tą piekielną wodą,
Której pies nie chce, wąż nawet nie pije...”
— Co jemu się stało? — wołano.
— Niic — bagatelizował Jelsky — wpadł tylko w delirium teatralicum110, cały repertuar klasyczny wymruczał już tam w kącie. Co, zresztą, nie przeszkadza mu w tej chwili zazdrościć klownom, że są na scenie.
Ktoś, komu jeden koncept zmanierował humor na cały wieczór, powtórzył niespodzianie:
Tak, tak, tak,
W tym cały sztuki smak,