— Bardzo barwnie, nader uczenie mówisz o bogach... Mój drogi, ty jesteś taki mądry — powiedz... powiedz, tak tylko! — Co będzie po śmierci?

Hertenstein pokołysał się na biegunach, napił się wina i mówił:

— Pytała raz Maitrei męża, co będzie z nami po śmierci. Za wiele żądasz — odpowiedział jej — o tym i bo­gowie nie wiedzą.

— Kim była Maitrei?

— Wielką kobietą, jedyną w dziejach świata, której duch rwał się w absolutne głębie. Ustami Maitrei przema­wiają nieraz święte księgi wschodu. Prorokini. Jedyna!

— Ciekawe rzeczy opowiadasz. Każ przyrządzić nargile.

— Życzysz sobie?

— Poproszę. A tymczasem... mój drogi... (Ja ciągle czegoś się boję; — teraz tam za oknem!...) Mój drogi... o czymże ja? — Aha! — Co będzie po śmierci? — powtó­rzył kapryśnym głosem upartego dziecka.

Głos Hertensteina kołysał się wraz z nim i falował nie­znacznie.

— Wraz z tobą zginie treść i sens zagadki. „Gdy umrę, skona wraz ze mną nawet Bóg mój” — powiada Anioł Szlązak218. Wobec tego nicość jest wszechświatem.