— Bagatela! Żona potrzebuje przyjaciół. Daruj, ale to już operetką trąci.

— Oj Władek, myśmy zaprzepaścili przyjaźń wzaje­mną.

— No, a Müller? Czy i on?...

Przymrużyła oczy i zagryzła wargi jakoś boleśnie.

— Bardzo mi go żal.

— A Jelsky? — indagował mąż.

— Jego się boję.

— Och, ba!... Ty ich wszystkich możesz jednym ski­nieniem sobie pod nogi...

— Władek!...

— No?