Więc dzieci? — Owszem, dobrze czasami takie jedno, takich dwoje — jedno takie i drugie takie — stąd niezawodnie nawet miłe rezultaty bywają, godziwe rodu przedłużenie — ale byle nie więcej, bo na tym i figura, i cera, i brak spokoju domowego, i wycofanie się z życia społecznego, i koszt, i turbacje... Słowem, wszystko możliwe byle bez tego piszczącego, żywego następstwa.
I pracują zawzięcie uczone wywody, idą ciągle dociekania społeczne do ataku, prowadzą się nawet, o zgrozo, szperania po Biblii, byle ulżyć cierpiącej ludzkości, byle zaniechać bezmyślnego krzewienia pauperyzmu, byle... piękne a zamożne nade wszystko Amerykanki legalnie upoważnić do wyrzeczenia się według woli macierzyństwa.
Ale to wszystko inne powinno jednak pozostać, powinno już całkowicie przeistoczyć się w znakomity dobór płciowy.
Impet w tym kierunku rwie naprzód. Zjawiają się koncepty w rodzaju małżeństw „na próbę”, małżeństw zakontraktowanych na kilka lat z możnością przedłużenia zawartej umowy — ale podobnoć i całkowicie uroczyste związki małżeńskie przeistaczają się w równie „próbne” eksperymenty.
Sięgnijmy do urzędowych liczb.
A więc nade wszystko obrachunek ogłoszony przez Fundację Milbank Memorial stwierdza, że „bezdzietność” szerzy się w miastach amerykańskich, że na sto zamężnych kobiet, które doszły do lat 49., szesnaście jest bezdzietnych, że śród inteligencji zawodowej bezdzietnych małżeństw jest 18%, śród handlowców 16%, lecz co donioślejsze już 15% śród żon wykwalifikowanych robotników, a 14% śród wyrobników.
Harmonia małżeńska w jednym tylko stanie Illinois, w roku 1925 obliczyła, że na 79 000 małżeństw, okrągłe 13 822 stawało w sądzie rozwodowym, a w roku 1926 spośród 82 529 małżeństw — 14 125 wniosło skargi i te skargi zostały uwzględnione.
I to w jednym stanie Illinois!
Statystyka roku 1929 wykazuje, iż w Stanach Zjednoczonych w ciągu roku sprawozdawczego zawarto 1 232 559 małżeństw — czyli na każde tysiąc mieszkańców 10,1 — oraz, że w tym samym roku sprawozdawczym rozwodów dokonano 201 475 — czyli 1,66 na każdy tysiąc mieszkańców — czyli 16,3% na każde sto zawartych małżeństw.
Są to znamienne liczby, bacząc, że przed laty trzydziestu jeszcze na sto małżeństw rozwodziło się zaledwie siedem.