Prawodawstwa poszczególnych stanów walczą z tą epidemią rozwodową, piętrzą trudności. Aleć są stany, są osiedla, które na przekór tym dążeniom prowadzą rozwodowe przedsiębiorstwa... Takim klasycznym środowiskiem jest miasteczko Reno w stanie Nevada, które przy odpowiednich opłatach najzawilsze rozcina węzły i to w najszybszym tempie. Więc komu pilno, komu sądy niechętne w Indiana czy w Virginii, ten pędzi do Reno, do tego raju rozwodownictwa.
Z tych liczb można by wysnuć, że dobór małżeński w lichych, pomimo tych przedślubnych swobód, odbywa się warunkach, można by pomówić obie płcie o lekkomyślność. Słuszność niewoli do wypomnienia w rzędzie winowajców i prawa ochronne, i przywileje otaczające kobietę.
Pamiętajmy, że Amerykanka posiada nie tylko całkowite równouprawnienie, ale i czerpie z prawa obyczajowego, z prastarego zachowania dla kobiety wiele nieznanych gdzie indziej prerogatyw.
Niektóre z nich warte są naśladowania, jak bodajby prawo niezaprzeczone kobiety do domowego ogniska, do mieszkania, do domku rezydencyjnego, o ile domek ten stanowił własność męża. Nie ma tutaj żadnego podatku spadkowego, żadnego ceremoniału. Mąż odszedł, ona pozostaje, więc włada bezapelacyjnie. Równie bezapelacyjne prawo broni ją przed wydziedziczeniem. Ojcu wolno wydziedziczyć własne dzieci, wolno mu majątek przekazać obcym, wolno nim rozporządzić według upodobania — lecz mężowi nie wolno pokrzywdzić żony.
Natomiast dziatwie nie wolno zapomnieć o rodzicach, nie wolno matki porzucić na łaskę losu. Muszą zapewnić utrzymanie rodzicom, muszą je zagwarantować według skali własnego życia, własnych dochodów. W przeciwnym razie krom183 grzywien grozi im nawet więzienie... Gdyż jest to nie jałmużna, nie akt „dobrego” serca, lecz jeden z najkardynalniejszych obowiązków.
Życie na wiarę albo tak zwane „małżeństwo obyczajowe”, a więc jak mówią prawodawcy amerykańscy „bez licencji i bez dokonania jakiegokolwiek ceremoniału” przez większość stanów już po roku automatycznie zamienia się w legalny związek.
Niemniej ostre prawa chronią kobietę przed zwykłym uwodzicielstwem, pozwalają dochodzić nie tylko ojcostwa, ale nawet ekwiwalentu z racji zbyt daleko posuniętego zbliżenia.
Gorze184 młodzieńcowi, który zagalopował się zbytnio w uczuciach dla przebiegłej kusicielki, który nagwazdał w ognistym liściku zbyt wiele o miłości lub pieściwych nadużył słówek.
Już po nim.
Do sądu wjeżdża sążnisty akt oskarżenia o zbrodnię wielką, bo o „broken hart” — o tak popularne w Ameryce „złamanie serca”...