Za tymi dopiero gromadami ruszyła z Europy piana społeczna, wyrzucana zewsząd na nadbrzeżne pustkowia.

Przez długie lata władze francuskie, angielskie i hiszpańskie za pomocą deportacji do Ameryki opróżniały swe kaźnie, przez długie lata Ameryka była miejscem obranym przez Europę na ludzkie śmietnisko.

Dla szybszego rozkwitu kolonii chciwość angielsko-hiszpańska uciekła się do sprowadzania niewolników. Urządzano olbrzymie ekspedycje do Afryki na połów ludzkiego towaru. Zwieziono krocie tysięcy Murzynów. Krocie zakatowano batami, krocie zmarniały w dziewiczych puszczach. Dzięki jednak umiejętnej hodowli ludzkiego mięsa zdołano wyprodukować zarodek wielomilionowej murzyńskiej ludności.

Czasy wojny o niepodległość spowodowały bardzo znaczny napływ Anglików i Francuzów i, ściągniętych przez Anglików na zadławienie amerykańskiej rebelii, Hessów.

W onej już epoce niejednolitość ludności była tak wielka, iż żołnierze Washingtona musieli bardziej czuwać nad knowaniami spokojnych rzekomo mieszkańców, aniżeli lękać się brytyjskiej potęgi.

Słynna Pensylwania, legitymująca się dzisiaj swym kwakierstwem, czasów Franklina i Adamsa sięgającym, była niegdyś głównym siedliskiem zdradzieckich Niemców, sprzyjających Anglii, a mordujących bez litości zabłąkanych rebeliantów.

Szybkie powiększanie się obszaru Stanów Zjednoczonych przyczyniło znów nowych elementów, bo silne wzmożenie potomków rasy romańskiej.

Luizjana dała Stanom Zjednoczonym Francuzów — Teksas, Nowy Meksyk, Kalifornia dały Hiszpanów i sporą garść mieszańców, a z nimi razem, do dnia dzisiejszego poniewierające się, szczątki łacińskiej cywilizacji, łacińskich nazw i obyczajów.

Zresztą drzwi, wiodące do posiadłości zrzeszonych republik, stały przez długie dziesiątki lat otworem dla wszelkiego rodzaju przybyszów z całego świata.

Stany Zjednoczone potrzebowały rąk do pracy, potrzebowały ludzi, nie mogły nawet roić o możliwości zaprowadzenia siakiej takiej administracji tam, kędy na przestrzeni większej od Francji podziewało się raptem dwieście tysięcy ludzi, kędy w takiej Indianie, większej od Węgier, w roku 1810 mieszkało zaledwie dwadzieścia cztery tysiące ludzi lub w Nevadzie, równającej się europejskiej Italii, w roku 1860 podziewało się tylko jeszcze 6 857 mieszkańców.