W pobliżu prastarego miasta Savannah znajdują się szczątki wielkopańskiej posiadłości dawnego kształtu, kwitnącej niegdyś Murzynami. Śród tych szczątków dochowały się słynne chaty niewolników „slew huts”, czyli małe, niskie czterometrowe czworoboki z cegły, zakończone na niskim szczycie małym, pękatym kominem ogniska. Wąskie drewniane drzwi, zamykane na zatyczkę i otwór okienny zasłonięty deską stanowią jedyną ozdobę tego prymitywu z cegieł.
Owóż, kiedy ciekawy turysta zacznie bliżej owym zabytkom się przyglądać, drzwi chat rozwierają się, a z mrocznej, zatęchłej ich czeluści wysypują się czeredy wynędzniałych, obdartych Murzynów i Murzyniątek.
Nie na pokaz, nie dla ożywienia zabytków sięgających czasów niewolnictwa, lecz dla prastarej niedoli, która po dziś dzień nie przestała gnębić pokolenia wyrwanych przemocą puszczom afrykańskim biedaków.
Lecz krom49 czarnych Stany Zjednoczone posiadają całe zastępy białych Murzynów.
Biali Murzyni rekrutują się z wszelkiego rodzaju emigrantów, nieskoligaconych z anglo-germanami.
Grek, Węgier, Polak, Rusin, Włoch, Litwin, Rumun, Hiszpan, Serb, Czech — wszystko to tworzy tak zwanych „honky”, człowieczeństwo niemówiące po ludzku, od którego należy się odgradzać i którego nie godzi się traktować na równi z anglo-germańskimi autochtonami czy bodaj angielskimi przybyszami.
Wszystko tutaj, co dotyczy tych mas obywateli drugiej klasy, pomimo rozmaitych politycznych deklamacji jest zaledwie cierpiane.
W życiu powszednim słowiańskie czy romańskie nazwisko jest przeszkodą w handlu, w interesie, w uzyskaniu posady, w osiągnięciu równych z Anglo-germanem przywilejów.
Są dzielnice miast amerykańskich, kędy50 Murzyna na mieszkanie nikt nie wpuści, kędy osiedlenie się rodziny murzyńskiej w jednej chwili obniża wartość sąsiednich nieruchomości... Cena gruntów spada, cena domów niszczeje w oczach... Żaden możny człek, żaden prawdziwy Amerykanin domu już tutaj nie zakupi.
Aleć są również dzielnice, kędy na mieszkanie nie wpuszczą lokatora, który jest z pochodzenia „honky”, są dzielnice, gdzie kontraktem jest zastrzeżone, że nabywca działki nie sprzeda jej nigdy Włochowi, Polakowi, Rumunowi, Litwinowi, Żydowi, choćby nawet w trzecim pokoleniu Amerykaninowi.