Każdy przybysz poczytywany jest za intruza, za konkurenta, za szkodnika. Stąd wysiłki zmierzające do ograniczenia jego napływu, zabiegi w myśli uchwalania coraz większych obostrzeń, coraz większego bojkotowania nowo przyjeżdżających.
W tym kierunku Amerykańska Federacja Pracy umie nadawać ton anglosaskiemu szowinizmowi, dąży wytrwale do zmniejszenia podaży pracy, do zmonopolizowania pewnych działów pracy przez zawistne, złośliwe nawet związki, czyli unie, nie troszcząc się bodajby o tępienie karygodnego wyzysku...
Amerykańska Federacja Pracy rozbija się, huczy niekiedy bardzo mocno w Pensylwanii, w stanie nowojorskim, w Ohio lub w Illinois — ale co jej tam do dramatów rozgrywających się w Zachodniej Virginii, kędy robotnik-cudzoziemiec jest niemal więźniem kopalni, więźniem zmuszanym batem policyjnym do posłuchu, kędy robotnik nie może nawet roić o potulnym oddaleniu się, o znalezieniu sobie pracy innej, nie lepszej, lecz choćby znośniejszej... co jej do „obcych”...
Leży przed nami pismo błagalne robotnika-górnika (forejnera119) z kopalni Kinloch spod New Kensington, z tej nadymającej się już kulturą Pensylwanii. Nędzarz woła o ratunek... W ciągu lat trzech za dziesięciogodzinny dzień pracy w kopalni pobierając około dwu dolarów i czterdzieści centów dziennie... otrzymał od kopalni gotówką (przez całe trzy lala) dolarów czterdzieści!... Resztę kopalnia zagarnęła mu za komorne i za towar, wybierany musowo po dowolnych cenach w kopalnianym sklepie!...
Błagalne to pismo dostało się do prasy naturalnie tylko obcojęzycznej — nie angielskiej, więc nie amerykańskiej... I przebrzmiało bez następstw...
Imigrant-pojedynek, samotnik zdoła się jeszcze z rąk oprawców swoich wyrwać, uciec, przynająć gdziekolwiek i w ostatku, poznawszy warunki, lepszego kawałka chleba doczekać. Człek obarczony rodziną musi poddać kark pod jarzmo...
„Majnera120” z West Virginii, górnika-cudzoziemca żadna fabryka amerykańska nie przyjmie, bo „majner” powinien zbutwieć w „majnach”.
A Federacja Pracy?
Federacja Pracy nie wszędzie sięga, nie wszędzie może sięgnąć i nie wszędzie chce sięgać.
Rzemieślnik bez chleba? Więc musi nade wszystko wkupić się do unii. Za darmo nie może wszak korzystać z przywilejów!