I ten sam inteligent europejski, który w Budapeszcie, w Stutgarcie czy Krakowie wolałby raczej za rewolwer chwycić aniżeli za kociubę, jałmużny patrzeć, grosze wyłudzać aniżeli za łopatę ująć, za ścierkę, aniżeli zhańbić się pospolitym wyrobkiem — ten sam inteligent w Ameryce zbywa się fałszywego wstydu, zapomina o przesądach i toczy odważnie walkę o byt, zostaje Amerykaninem.
I ten sam inteligent europejski nie zdaje sobie w ostatku sprawy, że gdyby był w swym ojczystym kraju z równym samozaparciem, z równym impetem wziął się był za bary z przeciwnościami, może daleko świetniejszych doczekałby rezultatów, może by i na ojczystym pustkowiu sięgnął skarbów Kolchidy.
Małe kaganki i wielkie pochodnie
Podstawą nauczania powszechnego w Ameryce jest szkoła publiczna, ośmioklasowa, o bardzo szczupłym programie. Język angielski, arytmetyka i gimnastyka i jeszcze jakaś reszta przedmiotów dodawanych lub usuwanych względnie do środków i widzimisię poszczególnych republik, a dokładniej poszczególnych miast i poszczególnych gmin.
Stany Zjednoczone nie posiadają ani jednolitego systemu nauczania, ani uzgodnienia bodaj zasad przymusu szkolnego.
Są więc stany, a właściwie gminy, które by rade mieć szkołę publiczną za pierwszy stopień, wiodący do średniego wykształcenia i są gminy, które tę samą szkołę uważają za kres potrzebnych mizernemu człekowi wiadomości. Są gminy, które przymus szkolny warunkują nie tylko ukończeniem ośmioletniego kursu, ale mierzą granicą wieku. W niektórych stanach uczęszczanie do szkoły obowiązuje bezwzględnie do lat szesnastu, z czego wynika, że śledziennik kwakierski udziela ślubu piętnastoletniej dziewczynie, zmusza przecież młodą mężatkę do dalszego trwania na ławie szkolnej.
Jeżeli się usunie poza nawias wielkomiejskie wspaniałości, siedziby możnych osiedli, to przeciętnym typem amerykańskiej szkoły elementarnej będzie mały, drewniany domeczek, składający się z jednej izby szkolnej i półtoraizbowego pomieszczenia dla tępiciela analfabetyzmu.
Ten domeczek niewymyślny, licho zaopatrzony, to pustkowie, na którym jełczeje przedwcześnie młoda siła nauczycielska, to jest jedyna niesfałszowana norma elementarnego szkolnictwa w Ameryce. Wszystko inne toć albo zbytek, albo dorobek wyjątkowo czujnych gromad ludzkich.
Przewodnia publicznej szkoły elementarnej jest wszędy jednakowo nastawiona.