Tedy przetarszy oczy, wprzód na swe łożysko

Pojrzawszy, plunę, możesz gorsze być mrowisko,

Gdzie leżąc, kędykolwiek obrócę się bokiem,

Wszędy nieszczęściu, żalom, chorobom obrokiem2.

Złe jedno z siebie zrzucisz, aż drugie, aż trzecie,

Aż i dziesiąte oślep lezie; rzekłbyś, że cię

Z nogami zjedzą, wszakże, choć ich tyla chmura,

Brednia są mrówki względem onego jaszczura,

Który we dnie i w nocy, na jawi i we śnie,

Serce w piersiach sumieniem katuje boleśnie.